3 dni w Budapeszcie wystarczyly, aby poznac najwazniejsze zabytki i obiekty godne zwiedzenia. W Budzie to przede wszystkim Wzgórze Zamkowe z Zamkiem Królewskim i Baszta Rybacka, Pomnik Wolnosci na Górze Gellerta, kolejka zebata (sikló), na stronie Pest to przede wszystkim Parlament, Bazylika sw. Stefana, budynek opery, Plac Bohaterów, Most Lancuchowy i slynna kawiarnia New York, która rok wczesniej zostala ponownie oddana do uzytku po piecioletnim remoncie. Wpadlismy tez do slynnej Hali Handlowej, aby zaopatrzyc sie w wegierskie smakolyki.
Mieszkalismy w slynnym hotelu Gellert, perelce secesyjnej architektury. W ogóle architektura i polozenie miasta zachwyca.
Okolice Kitzbühel sa jednym z najbardziej znanych alpejskich terenów narciarskich na swiecie. Istnieje tu jednak wiele innych atrakcji - jedna z nich jest malowniczo polozona wioska iglo w Brixen im Thale, przy stacji gondoli Hochbrixen, dzialajaca w zaleznosci od pogody od grudnia do marca. Ze sniegu i lodu powstalo tu 18 domków iglo, w tym kosciól i bar, gdzie drinki sa serwowane ze szklanek z lodu. Wioske mozna nie tylko zwiedzic, kto ma ochote, moze nawet przenocowac w jednym z iglo.
W 2007 roku wioska iglo byla tam nowoscia, nie bylo jeszcze zbyt duzo turystów, zatrzymalismy sie tutaj na jedna noc. Mielismy szczescie z pogoda, wiec widoki zapieraly dech w piersiach. Zwiedzilismy kosciól z lodu, bar z muzyka, a wieczorem zaserwowano nam przepyszne fondue. Noc w cieplych spiworach byla fantastyczna, rano sniadanie nalezalo jeszcze do programu, tak wiec zadowoleni opuscilismy wioske gdzie bylo wszystko, co mozna sobie wyobrazic na wakacjach na lodowym kempingu.

Po Australii, Nowej Zelandii i tysiacach przebytych kilometrów przyszla kolej na wypoczek. Wybralismy Fidżi, malownicze wyspy Melanezji. Z Auckland polecielismy do Nadi, maja tam najwieksze miedzynarodowe lotnisko na wyspie Viti Levu. Poczatkowo naszym celem byla wyspa Beqa, polozona na poludnie od Viti Levu, która okazala sie bardzo urokliwym miejscem, idealnym wprost na wypoczynek, ale nie bylismy zachwyceni naszym domkiem. Po kilku dniach przypadkiem odkrylismy w okolicy mala prywatna wyspe, prawdziwy raj z mala iloscia turystów i przenieslismy sie tam na nastepne dni. Najbardziej slodka bezczynnosc pod palma nie jest jednak naszym preferowanym sposobem spedzania czasu, wiec po kilku dniach postanowilismy zwiedzic okoliczne wyspy. Zaczelismy od Dystryktu Centralnego, zwiedzajac oprócz nalezacej do niego czesci wyspy Viti Levu wyspe Beqa, nastepnie Dystrykt Zachodni obejmujacy m.in. Vatulele, wyspy Mamanuca i wyspy nalezaca do archipelagu wysp Yasawa oraz Dystrykt Północny z jego glówna wyspa Vanua Levu i wyspa Taveuni. Ostatnia byla wyspa Kadavu nalezaca do Dystryktu Wschodniego. Wyspy zachwycily nas przede wszystkim pieknymi plazami z bialym piaskiem, turkusowa i niezwykle czysta woda, przepiekna roslinnoscia, doskonala kuchnia, niezwyklymi zachodami slonca, ukrytymi w glebi ladu wodospadami i rafami koralowymi zachecajacymi do nurkowania. Wiele wysp jest niezamieszkalych, nie dotarli tam jeszcze turysci, sa to miejsca, które mozna bez przesady nazwac rajem na ziemi. Po 10 dniach polecielismy do Nadi, stamtad do Sydney, który byl naszym pierwszym punktem startowym. W Sydney spedzilismy jeszcze jeden dzien i nastepnego dnia wyruszylismy do domu. Czekal nas 20-godzinny lot a potem najgorszy jet leg naszego zycia po ponad 2 miesiacach spedzonych na Antypodach.
Fidżi prywatnie